Działy
Kategorie
Atrakcje dla dzieci (19)
Atrakcje towarzyszące (19)
Catering (35)
Event Marketing (90)
Eventy (281)
Ewenementy (7)
Festiwale (262)
Green events (8)
Hotele (211)
Imprezy tematyczne (10)
Kluby (34)
Konferencje i Kongresy (174)
Konkursy i rankingi (279)
Launch (13)
Marketing sportowy (301)
Meetings (220)
Motywacja (41)
Obiekty konferencyjne (21)
Obiekty SPA (1)
Oprawa prawna (40)
Organizacje oraz wydarzenia branżowe (235)
Outdoor szkoleniowy (6)
Pikniki - atrakcje (42)
Pokazy (28)
PR (125)
Pro Bono (71)
Reklama (29)
Restauracje (8)
Showbiznes (234)
Sporty extremalne (16)
Szkolenia dla biznesu (53)
Taniec (5)
Teatr (6)
Technika sceniczna (77)
Upominki (1)
Uroczystości (71)
Usługi dodatkowe (11)
Z życia firm (316)
Ze świata (41)
Karpacz: Wokół hotelu Gołębiewski nadal wrze konflikt
Autor: EventMapa.pl 2010-08-10 09:30:44
W październiku lub listopadzie rozpocznie się nabór pracowników do wykańczanego właśnie hotelu Gołębiewski w Karpaczu.
Obiekt ma ruszyć już na wiosnę przyszłego roku, ale nadal nie jest pewne, czy jego otwarcie nie zostanie zablokowane
Hotel w Karpaczu jest czwartym obiektem w Polsce, którego inwestorem jest Tadeusz Gołębiewski. Trzy pozostałe - w Białymstoku, Mikołajkach i Wiśle - funkcjonują już od kilku lat. Z hotelem w Karpaczu łączą je przede wszystkim dwie cechy: wysoki standard i ogromne rozmiary. W nowym obiekcie o powierzchni ponad 116 tysięcy m kw. z łatwością zmieściłoby się 12 boisk piłkarskich.
- 880 pokoi, 18 apartamentów, 32 sale konferencyjne - wylicza Damian Stachura, pełnomocnik Tadeusza Gołębiewskiego. W hotelu znajdą się baseny, sauny, sale fitness, lodowisko, centrum odnowy biologicznej, sala gier, kręgielnia i dyskoteki. W sumie będzie mógł pomieścić ponad 1200 osób, nie licząc uczestników jednodniowych konferencji, dla których przygotowano ponad dwa tysiące miejsc w salach konferencyjnych.
Tak duża liczba gości budzi mieszane uczucia wśród mieszkańców Karpacza, ale większość podchodzi do sprawy spokojnie i po cichu liczy na to, że na budowie hotelu uda im się zarobić. Zwłaszcza restauratorzy i sprzedawcy pamiątek nie kryją radości z uruchomienia obiektu. Również właściciele willi i pensjonatów raczej nie boją się konkurencji ze strony Gołębiewskiego.
- Małe pensjonaty to dla takiego hotelu żadna konkurencja - mówi Danuta Żądło, właścicielka Willi Makado w Karpaczu. - Możemy natomiast zyskać na tym, że Gołębiewski przyciągnie nowych turystów, również z zagranicy. Dla nich nasze miasto to nowe odkrycie, którym być może podzielą się ze znajomymi, a ci przyjadą tu za rok lub dwa, już nie do Gołębiewskiego, ale do nas.
Większość właścicieli niewielkich ośrodków podkreśla, że duże hotele przyciągają inny rodzaj klientów, i dlatego nie boi się nagłego spadku popytu na ich usługi. Problem pojawiłby się dopiero wtedy, gdyby nowy hotel zaproponował swoim klientom ceny konkurencyjne do tych w willach i pensjonatach. Tak też stało się w zeszłym roku, kiedy nowo otwarty wówczas kompleks Sandra SPA wprowadził promocyjne ceny za nocleg.
- Cena za osobę wynosiła tylko 40 zł przy dużo wyższej jakości usług - mówi Beata Nowak, właścicielka Apartamentów "Nad Potokiem". - Gdyby sytuacja się powtórzyła, hotel Gołębiewski rzeczywiście mógłby stanowić dla nas realne zagrożenie.
Powody do obaw może mieć natomiast właśnie Sandra SPA - na razie to największy tego typu obiekt w Karpaczu, jednak po uruchomieniu Gołębiewskiego straci swoją pierwszą pozycję. Szansą dla Sandry może być nieco inny profil obiektu, a tym samym odwiedzających go klientów.
- Jesteśmy nastawieni zarówno na turystykę biznesową, jak i rodzinną. Inaczej niż w Gołębiewskim, który jest nastawiony głównie na biznes - wyjaśnia Natalia Krawczyk, specjalistka ds. marketingu w Sandrze SPA. - Dlatego mamy większe baseny, także brodziki dla dzieci. No i jesteśmy bardziej konkurencyjni pod względem cenowym.
Większych obaw zdają się nie mieć również władze Karpacza, które w nowej inwestycji widzą przede wszystkim szansę na nowe miejsca pracy i promocję miasta w Polsce i Europie. Hotel zatrudni około 500 pracowników.
- Co prawda w Karpaczu bezrobocie nie jest wysokie, ale w powiecie to już poważny problem - wyjaśnia Bogdan Malinowski, burmistrz Karpacza. - Poza tym decyzja o pozwoleniu na budowę została wydana w okresie, gdy upadła Fabryka Dywanów w Kowarach i stopa bezrobocia w Karpaczu wzrosła do 20 procent.
Zdaniem burmistrza poprawa sytuacji na lokalnym rynku pracy nie oznacza jednak, że inwestycja stała się obecnie mniej potrzebna czy wręcz zbyteczna.
Malinowski: - Po pierwsze, hotel Gołębiewski stworzy warunki pracy dla tysięcy młodych ludzi, którzy kształcą się w zakresie obsługi turystyki na Akademii Ekonomicznej w Jeleniej Górze i w Technikum Hotelarskim w Karpaczu. Po drugie, obiekt umożliwi zróżnicowanie oferty turystycznej i profilu gości, co może, przy ewentualnym załamaniu się rynku usług turystycznych, uchronić miasto przed poważnym kryzysem.
Tą drogą poszła przed laty Szklarska Poręba, która z miejscowości typowo turystycznej zamieniła się w ważny ośrodek konferencyjny i szkoleniowy. Turystyka biznesowa z roku na rok coraz prężniej się rozwija i nawet światowy kryzys finansowy nie zdołał jej zaszkodzić. Według informacji Instytutu Turystyki polskie firmy wydają obecnie na wyjazdy biznesowe ponad 10 miliardów złotych rocznie i można się spodziewać, że w następnych latach sumy te będą jeszcze wyższe.
- Musimy nauczyć się wykorzystywać także inne walory naszego rejonu, poza czysto przyrodniczymi - podsumowuje Malinowski.
Nie wszyscy jednak zgadzają się z opinią burmistrza. Przedstawiciele organizacji ekologicznych dowodzą, że stawiając na rozwój, nie można zapominać o przyrodzie, której zarówno obiekt, jak i wzmożona turystyka zaszkodzą.
- Skala całego przedsięwzięcia jest nieadekwatna do wielkości miejscowości - wyjaśnia Roland Kacperski, przewodniczący Koła Polskiego Klubu Ekologicznego w Szklarskiej Porębie. - Będzie to miało bardzo negatywne konsekwencje dla środowiska naturalnego. Już sama budowa hotelu wymagała przesadzenia drzew z terenu, na którym stanął obiekt. Ale były to tylko działania pozorne, żeby stworzyć wrażenie, że inwestor liczy się z naszym zdaniem. Żadna z roślin się nie przyjęła.
Równie negatywne opinie nowy hotel zebrał w środowisku architektów. Jeleniogórski oddział Stowarzyszenia Architektów Polskich po dokładnym przeanalizowaniu projektu obiektu doszedł do wniosku, że nie zgadza się on z lokalnym planem zagospodarowania przestrzennego, i wystosował protest do inwestora.
- Nasze zastrzeżenia nie zostały uwzględnione - mówi Wojciech Drajewicz, prezes oddziału SARP w Jeleniej Górze. - Obiekt nadal jest niezgodny z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego.
Wojciech Kapałczyński, kierownik jeleniogórskiego oddziału Służby Ochrony Zabytków, nie kryje oburzenia: - Od początku byłem przeciwny budowie tego obiektu, ponieważ uważam, że to monstrum absolutnie nie pasuje do swojego otoczenia i krajobrazu. To po prostu przykład złej inwestycji, na którą Rada Miejska Karpacza nie powinna była się zgodzić.
Jednak wątpliwe walory estetyczne hotelu Gołębiewski to zdaniem Kapałczyńskiego niejedyny problem, z którym będą musieli wkrótce zmierzyć się mieszkańcy Karpacza: - Uruchomienie obiektu spowoduje ogromne problemy, wręcz chaos komunikacyjny. Już w tej chwili przy byle festynie Karpacz jest zapchany, a co dopiero gdy w Gołębiewskim zorganizowana zostanie konferencja na kilka tysięcy osób.
Z opinią konserwatora polemizuje burmistrz Malinowski, który na pytanie o potencjalne trudności komunikacyjne odpowiada: - Bzdura! Hotel będzie miał swoje własne parkingi, więc na pewno nie będzie problemów z parkowaniem. Obecne uciążliwości spowodowane są dużą liczbą samochodów dostawczych, które dowożą materiały budowlane i wyposażenie do hotelu, ale po zakończeniu budowy trudności te znikną. Poza tym planowana obwodnica odciąży centrum miasta.
Jednak Kapałczyński i z tym się nie zgadza: - Planowana obwodnica miejska nie rozwiąże problemu. Musimy pamiętać, że Karpacz leży w górach, a więc nie można tu tak swobodnie wytyczać dróg, jak miałoby to miejsce na terenach nizinnych.
Polemika między obydwoma stronami sporu trwać będzie prawdopodobnie aż do otwarcia hotelu. Jeżeli w ogóle dojdzie do otwarcia, ponieważ bez podpisu konserwatora dokumentacja odbioru budynku nie będzie ważna, a co za tym idzie, hotel nie będzie mógł zacząć funkcjonować. Tymczasem Kapałczyński zapowiada: - Na razie spokojnie czekam, ale nie ukrywam, że jeżeli przy odbiorze budynku stwierdzę, iż jego elementy, jak chociażby pokrycie dachu, które miało być kryte łupkiem, nie są zgodne z wynegocjowanym ze mną projektem, odmówię złożenia podpisu pod dokumentacją odbioru.
Źródło: wroclaw.gazeta.pl
Hotel w Karpaczu jest czwartym obiektem w Polsce, którego inwestorem jest Tadeusz Gołębiewski. Trzy pozostałe - w Białymstoku, Mikołajkach i Wiśle - funkcjonują już od kilku lat. Z hotelem w Karpaczu łączą je przede wszystkim dwie cechy: wysoki standard i ogromne rozmiary. W nowym obiekcie o powierzchni ponad 116 tysięcy m kw. z łatwością zmieściłoby się 12 boisk piłkarskich.
- 880 pokoi, 18 apartamentów, 32 sale konferencyjne - wylicza Damian Stachura, pełnomocnik Tadeusza Gołębiewskiego. W hotelu znajdą się baseny, sauny, sale fitness, lodowisko, centrum odnowy biologicznej, sala gier, kręgielnia i dyskoteki. W sumie będzie mógł pomieścić ponad 1200 osób, nie licząc uczestników jednodniowych konferencji, dla których przygotowano ponad dwa tysiące miejsc w salach konferencyjnych.
Nie obawiamy się konkurencji
Tak duża liczba gości budzi mieszane uczucia wśród mieszkańców Karpacza, ale większość podchodzi do sprawy spokojnie i po cichu liczy na to, że na budowie hotelu uda im się zarobić. Zwłaszcza restauratorzy i sprzedawcy pamiątek nie kryją radości z uruchomienia obiektu. Również właściciele willi i pensjonatów raczej nie boją się konkurencji ze strony Gołębiewskiego.
- Małe pensjonaty to dla takiego hotelu żadna konkurencja - mówi Danuta Żądło, właścicielka Willi Makado w Karpaczu. - Możemy natomiast zyskać na tym, że Gołębiewski przyciągnie nowych turystów, również z zagranicy. Dla nich nasze miasto to nowe odkrycie, którym być może podzielą się ze znajomymi, a ci przyjadą tu za rok lub dwa, już nie do Gołębiewskiego, ale do nas.
Większość właścicieli niewielkich ośrodków podkreśla, że duże hotele przyciągają inny rodzaj klientów, i dlatego nie boi się nagłego spadku popytu na ich usługi. Problem pojawiłby się dopiero wtedy, gdyby nowy hotel zaproponował swoim klientom ceny konkurencyjne do tych w willach i pensjonatach. Tak też stało się w zeszłym roku, kiedy nowo otwarty wówczas kompleks Sandra SPA wprowadził promocyjne ceny za nocleg.
- Cena za osobę wynosiła tylko 40 zł przy dużo wyższej jakości usług - mówi Beata Nowak, właścicielka Apartamentów "Nad Potokiem". - Gdyby sytuacja się powtórzyła, hotel Gołębiewski rzeczywiście mógłby stanowić dla nas realne zagrożenie.
Powody do obaw może mieć natomiast właśnie Sandra SPA - na razie to największy tego typu obiekt w Karpaczu, jednak po uruchomieniu Gołębiewskiego straci swoją pierwszą pozycję. Szansą dla Sandry może być nieco inny profil obiektu, a tym samym odwiedzających go klientów.
- Jesteśmy nastawieni zarówno na turystykę biznesową, jak i rodzinną. Inaczej niż w Gołębiewskim, który jest nastawiony głównie na biznes - wyjaśnia Natalia Krawczyk, specjalistka ds. marketingu w Sandrze SPA. - Dlatego mamy większe baseny, także brodziki dla dzieci. No i jesteśmy bardziej konkurencyjni pod względem cenowym.
Postawiliśmy na turystykę
Większych obaw zdają się nie mieć również władze Karpacza, które w nowej inwestycji widzą przede wszystkim szansę na nowe miejsca pracy i promocję miasta w Polsce i Europie. Hotel zatrudni około 500 pracowników.
- Co prawda w Karpaczu bezrobocie nie jest wysokie, ale w powiecie to już poważny problem - wyjaśnia Bogdan Malinowski, burmistrz Karpacza. - Poza tym decyzja o pozwoleniu na budowę została wydana w okresie, gdy upadła Fabryka Dywanów w Kowarach i stopa bezrobocia w Karpaczu wzrosła do 20 procent.
Zdaniem burmistrza poprawa sytuacji na lokalnym rynku pracy nie oznacza jednak, że inwestycja stała się obecnie mniej potrzebna czy wręcz zbyteczna.
Malinowski: - Po pierwsze, hotel Gołębiewski stworzy warunki pracy dla tysięcy młodych ludzi, którzy kształcą się w zakresie obsługi turystyki na Akademii Ekonomicznej w Jeleniej Górze i w Technikum Hotelarskim w Karpaczu. Po drugie, obiekt umożliwi zróżnicowanie oferty turystycznej i profilu gości, co może, przy ewentualnym załamaniu się rynku usług turystycznych, uchronić miasto przed poważnym kryzysem.
Tą drogą poszła przed laty Szklarska Poręba, która z miejscowości typowo turystycznej zamieniła się w ważny ośrodek konferencyjny i szkoleniowy. Turystyka biznesowa z roku na rok coraz prężniej się rozwija i nawet światowy kryzys finansowy nie zdołał jej zaszkodzić. Według informacji Instytutu Turystyki polskie firmy wydają obecnie na wyjazdy biznesowe ponad 10 miliardów złotych rocznie i można się spodziewać, że w następnych latach sumy te będą jeszcze wyższe.
- Musimy nauczyć się wykorzystywać także inne walory naszego rejonu, poza czysto przyrodniczymi - podsumowuje Malinowski.
Ekolodzy i architekci biją na alarm
Nie wszyscy jednak zgadzają się z opinią burmistrza. Przedstawiciele organizacji ekologicznych dowodzą, że stawiając na rozwój, nie można zapominać o przyrodzie, której zarówno obiekt, jak i wzmożona turystyka zaszkodzą.
- Skala całego przedsięwzięcia jest nieadekwatna do wielkości miejscowości - wyjaśnia Roland Kacperski, przewodniczący Koła Polskiego Klubu Ekologicznego w Szklarskiej Porębie. - Będzie to miało bardzo negatywne konsekwencje dla środowiska naturalnego. Już sama budowa hotelu wymagała przesadzenia drzew z terenu, na którym stanął obiekt. Ale były to tylko działania pozorne, żeby stworzyć wrażenie, że inwestor liczy się z naszym zdaniem. Żadna z roślin się nie przyjęła.
Równie negatywne opinie nowy hotel zebrał w środowisku architektów. Jeleniogórski oddział Stowarzyszenia Architektów Polskich po dokładnym przeanalizowaniu projektu obiektu doszedł do wniosku, że nie zgadza się on z lokalnym planem zagospodarowania przestrzennego, i wystosował protest do inwestora.
- Nasze zastrzeżenia nie zostały uwzględnione - mówi Wojciech Drajewicz, prezes oddziału SARP w Jeleniej Górze. - Obiekt nadal jest niezgodny z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego.
Wojciech Kapałczyński, kierownik jeleniogórskiego oddziału Służby Ochrony Zabytków, nie kryje oburzenia: - Od początku byłem przeciwny budowie tego obiektu, ponieważ uważam, że to monstrum absolutnie nie pasuje do swojego otoczenia i krajobrazu. To po prostu przykład złej inwestycji, na którą Rada Miejska Karpacza nie powinna była się zgodzić.
Jednak wątpliwe walory estetyczne hotelu Gołębiewski to zdaniem Kapałczyńskiego niejedyny problem, z którym będą musieli wkrótce zmierzyć się mieszkańcy Karpacza: - Uruchomienie obiektu spowoduje ogromne problemy, wręcz chaos komunikacyjny. Już w tej chwili przy byle festynie Karpacz jest zapchany, a co dopiero gdy w Gołębiewskim zorganizowana zostanie konferencja na kilka tysięcy osób.
Z opinią konserwatora polemizuje burmistrz Malinowski, który na pytanie o potencjalne trudności komunikacyjne odpowiada: - Bzdura! Hotel będzie miał swoje własne parkingi, więc na pewno nie będzie problemów z parkowaniem. Obecne uciążliwości spowodowane są dużą liczbą samochodów dostawczych, które dowożą materiały budowlane i wyposażenie do hotelu, ale po zakończeniu budowy trudności te znikną. Poza tym planowana obwodnica odciąży centrum miasta.
Jednak Kapałczyński i z tym się nie zgadza: - Planowana obwodnica miejska nie rozwiąże problemu. Musimy pamiętać, że Karpacz leży w górach, a więc nie można tu tak swobodnie wytyczać dróg, jak miałoby to miejsce na terenach nizinnych.
Polemika między obydwoma stronami sporu trwać będzie prawdopodobnie aż do otwarcia hotelu. Jeżeli w ogóle dojdzie do otwarcia, ponieważ bez podpisu konserwatora dokumentacja odbioru budynku nie będzie ważna, a co za tym idzie, hotel nie będzie mógł zacząć funkcjonować. Tymczasem Kapałczyński zapowiada: - Na razie spokojnie czekam, ale nie ukrywam, że jeżeli przy odbiorze budynku stwierdzę, iż jego elementy, jak chociażby pokrycie dachu, które miało być kryte łupkiem, nie są zgodne z wynegocjowanym ze mną projektem, odmówię złożenia podpisu pod dokumentacją odbioru.
Źródło: wroclaw.gazeta.pl
Komentarze użytkowników
Brak komentarzy
Aby dodać komenatarz należy się zalogować.
Najchętniej czytane
Zapowiedzi
powrót do góry ↑










