Kategorie
Historia Andrzejek
Od zarania dziejów ludzie starali się dojrzeć swoją przyszłość. Robili to patrząc w gwiazdy, obserwując zjawiska przyrody, próbując czarować, wierząc w przesądy i cudowne amulety. Takim "niezwykłym" dniem według wielu była właśnie Wigilia Świętego Andrzeja.
Święty Andrzej był jednym z 12 Apostołów, a po Wniebowstąpieniu Jezusa poszedł głosić Słowo Boże na teren Azji Mniejszej. Tam też poniósł śmierć męczeńską. Zmarł na krzyżu wykonanym w kształcie litery x.
Obecnie jest uważany za patrona Szkocji, Grecji i Rosji. Jego Wigilię obchodzi się 29 listopada. Jest ona wyjątkowym dniem, a jego wieczorowa pora jest uznawana za czas magiczny.
Tradycja świętowania tego dnia pochodzi najprawdopodobniej ze Szkocji. Tam też do dziś obchodzi się ją bardzo bogato. Na początku było to święto skupiające tylko młode dziewczęta. Chłopcy obchodzili podobne w Wigilię świętej Katarzyny 5 dni wcześniej (24.11). Szczególnymi zwyczajami, które cechowały ten dzień były wróżby. Wykonywały je zwłaszcza młode dziewczęta, które były jeszcze pannami. Uprawiano je na terenie całej Europy. Znane były już w XII wieku, choć można usłyszeć opinię, że miały one miejsce już dużo wcześniej. Prawdopodobnie ich tradycja pochodzi ze starożytnej Grecji. Panuje przekonanie, że w tym kraju miało to związek z imieniem Andreas i grecką nazwą mężczyzny.
Na początku odprawiano je w odosobnieniu i robiły to tylko dziewczęta. Dopiero w późniejszym czasie wieczór wigilii świętego Andrzeja przerodził się w dzień, który obchodziła wspólnie młodzież obu płci i była to przede wszystkim zabawa. W tych krajach, gdzie wiara w świętego Andrzeja była bardzo głęboka wierzono, że Jego Wigilia jest szczególnym czasem dla świata. Uważano, że w tym dniu przybywają na ziemię tajemnicze istoty, które znają przyszłość.
Pierwsze wspomnienie o Andrzejkach i wróżbach w literaturze występuje już w 1557 roku. Wtedy też było już znane lanie wosku przez dziurkę klucza do miski z zimną wodą. Ale robiono tak nie tylko z wosku, bo i z cyny i ołowiu, który uważano za metal, który ma przyciągać do ludzi szczęście. Wróżbę odczytywano patrząc na cień, jaki rzucał zastygły wosk, cyna i ołów. Miał on dać odpowiedź, czy dziewczyna wyjdzie za mąż, pójdzie do klasztoru, czy niestety kształt będzie oznaczał chorobę i śmierć.
Gdy zastygły kształt przypominał gałązkę, kwiatek lub wianek to był znak, że dziewczyna zostanie starą panną lub szybko wyjdzie za mąż. Panowało też przekonanie, że małżeństwo, które zostało wywróżone z ołowiu będzie trwalsze niż to z wosku, który jest kruchy. Ciekawym zwyczajem w wielu miejscach było ukrywanie pod talerzami rzeczy, które miały być symbolami przyszłego życia. Kwiatek oznaczał staropanieństwo, różaniec - klasztor, a czepiec - zamążpójście.
W tym "magicznym" czasie tajemnicę o przyszłości miała zdradzać także woda w studni. W niej właśnie w świetle księżyca można było podobno dojrzeć twarz swego przyszłego oblubieńca. Dziewczyny ciekawe były także skąd przyjdzie jej przyszły mąż, i jakie będzie jego imię. O tym pierwszym panowało przekonanie, że decyduje szczekający pies. To, z której strony było go słychać mówiło, że z tej przyjdzie chłopak.
Sposobem na poznanie imienia było pisanie na kartkach imion chłopców i wkładanie ich pod poduszkę. Po przebudzeniu wybierało się jedną i to właśnie ona miała dać odpowiedź na pytanie, jakie imię będzie nosił jej wybraniec.
Panny ucinały gałązkę wiśni i wkładały ją do wody. Za mąż w następnych 12 miesiącach miała pójść ta, której do Nowego Roku zakwitła. Szybki ślub miał być także tam, gdzie panny mierzyły izbę bucikiem. Polegało to na tym, że dziewczyny układały swoje buty jeden za drugim i młodą mężatką miała zostać właścicielka tego, który dotknął czubkiem przeciwnej ściany izby. Jeśli był to obcas to oznaczało, że na małżeństwo nie przyszedł jeszcze czas.
Ale nie wszędzie wróżby i obyczaje były takie same. Czasem w zależności od regionu różniły się one od siebie. Na południu Polski wierzono, że dzień Świętego Andrzeja jest czasem, gdy na ziemię przychodzą upiory i wiedźmy, które odbierają krowom mleko. Aby temu zapobiec na drzwiach do domów i obór robiono główką czosnku znak krzyża. Ale i czosnek miał związek z planami zamążpójścia młodych panien. Każda z nich zjadała po 3 jego ząbki. Wierzyły, że dzięki temu przyśni się im w tę wyjątkową noc ten wymarzony.
Na Podlasiu, nad Narwią i Biebrzą, by wróżba była pewniejsza, młode dziewczyny kładły się spać z męskimi spodniami pod poduszką i wałkiem do maglowania bielizny u boku. Na Rzeszowszczyźnie rozpalano małe ogniska, nazywane ogniami świętego Andrzeja. W tym celu przechowywano palmy wielkanocne, które potem dziewczęta wyciągały z zamkniętymi oczami z ognia. Palma długa, żarząca się jaskrawo, wróżyła długie i szczęśliwe życie małżeńskie.
Na wschodzie Polski wróżono, podsłuchując pod oknami sąsiadów: usłyszenie słówka "tak" było zwiastunem małżeństwa w niedługim czasie. Jeśli natomiast usłyszano coś innego znaczyło, że na ślub nie przyszła jeszcze pora.
Na Śląsku używano natomiast do wróżenia trzech świeczek. Ta trzecia symbolizowała księdza udzielającego ślubu. Zetknięcie wszystkich płomieni gwarantowało wielkie szczęście w małżeństwie.
Ale ważne w tym dniu były nie tylko wróżby. Wcześniej należało cały dzień pościć i modlić się do świętego. Większość dziewcząt bardzo w to wierzyło i postępowało zgodnie z tradycją i nakazami starszych. Kiedy po wróżbach przyszedł czas na modlitwę robiły to klęcząc na rozsypanym na podłodze grochu.
Źródło: interia360.pl
Pobierz e-Przewodnik: "Halloween, Andrzejki, Christmas Party - Przewodnik po Eventach tematycznych” Komentarze użytkowników
Brak komentarzy
powrót do góry ↑



Katalog Eventowa Mapa Polski - Podwykonawcy 








