Kategorie
Standard Terms of Business
Czas by branża eventowa po okresie inicjacji w Polsce i początkowego impetu przybrała nieco bardziej skonkretyzowaną formę.
Czas ujednolicić środki i metody współpracy po to by uzyskały najwyższy światowy standard, dookreślić politykę rozliczeniową i wzorem zachodu tak kierować naszymi - mam na myśli społeczność eventową - działaniami, by nie ograniczając kreatywności organizatorów, podwykonawców i miejsc eventowych jednocześnie zapewnić wszystkim stronom jasne zasady pracy.
Stosunkowo krótko bo zaledwie od 6 lat organizuję koncerty, eventy korporacyjne czy inne spotkania biznesowe. Mimo to pracowałem na zlecenie wielu instytucji jako producent koncertów takich sław jak Diana Krall, The Prodigy, John Scofield, Tomasz Stańko, Anna Maria Jopek, Leszek Możdżer, Jan Garbarek i wielu, wielu innych - kontraktowałem znanych muzyków (Shaggy, Wu-Tang Clan, Arrested Development), pracowałem przy tak dużych eventach jak festiwal "Jazz nad Odrą", "Era Nowe Horyzonty", „WRO Media Art Biennale", kładąc każdorazowo nacisk na jasność dialogu pomiędzy producentami, managerami i podwykonawcami.
Podczas mojej pracy przy festiwalach wielokrotnie otrzymywałem od agentów czy managerów dokumenty informujące mnie o zasadach współpracy, terminologii kontraktowej i ogólnych zasadach biznesu - wszystko co nasi zachodni partnerzy nazywali "Standard Terms of Business". Czy to możliwe że tak niedaleko stąd wszystko jest jasne i klarowne podczas gdy na rodzimym gruncie organizatorzy często rokrocznie wykonują swoją pracę "znów po raz pierwszy" nie ucząc się niczego a podwykonawcy i klienci miast dzielić się na dobrych i znakomitych dzielą się na tych którzy "płacą" i na tych którzy "nie płacą". Do tych spostrzeżeń doszła miażdżąca jednoznaczność przepisów dotyczących branży eventowej na zachodzie np. w kwestii opodatkowania - a zasady biznesu przyjęły tam postać regulacji prawnych dla naszej branży - u nas tymczasem daleko było do tego by ktoś wydzielił szczególny sektor jakim jest branża eventowa oraz zajął się regulacją i dialogiem z nami... Przez lata wypracowałem już narzędzia pozwalające mi np. przeprowadzać dla instytucji publicznych przetargi "z wolnej ręki" na np. zakontraktowanie gwiazdy na festiwal, jednak ilość włożonej w te rozwiązania pracy była nieporównywalna nawet z realizacją samego przedsięwzięcia, głównie przez zawiłość przepisów dotyczących styku sektora publicznego i eventowego.
Dzięki inicjatywie Event Mapy, która zaraziła mnie tym tematem, postanowiłem podjąć dyskusję, której celem - inaczej niż wielu dotychczasowych rozmów - stałyby się nasze rodzime Zasady Dobrych Praktyk opatrzone słownikiem definicji zawieranych w umowach, okresach rozliczeń i wszelkich uwarunkowań etycznych, domyślnych a niebawem dzięki zaangażowaniu zainteresowanych podmiotów - konkretnych i dookreślonych.
W całość na pewno zaangażowani muszą być prawnicy ale także Ci, dla których etyka biznesu i uścisk dłoni między zleceniodawcą a zleceniobiorcą stanowi większą wartość niż podpis na umowie. Oczywiście rozwiązania formalno - prawne są podstawą z oczywistych względów ale świadomość etyki biznesu sprowadza je do roli konieczności nie zaś podstawy pracy. W pracy z agentami wielokrotnie uderzyło mnie
traktowanie przez nich ustaleń formalnych po macoszemu... po latach zrozumiałem iż pewne ustalenia u moich partnerów rozumiane są domyślnie i nie wymagają większego namysłu mi zaś pozostawało do tych standardów dorosnąć...
Dorastajmy więc...
Komentarze użytkowników
-
Alicja Zuzanna Kopeć 2010-07-30 19:02:29
Dobry kierunek obiera powoli nasza branża, dobrze jest i czytać o tym, że przynajmniej część kolegów i koleżanek po fachu dostraja się do zasad na "zachodzie" będących normą. Może za jakiś czas rzeczywiście dojrzejemy.
-
Andrzej Bagniuk 2010-08-01 21:28:24
W najbliższym tygodniu zamieścimy kolejne teksty naszych ekspertów będące pokłosiem spotkania "O eventach przy Kawie", proszę nas śledzić i dorzucić coś od siebie Pani Alicjo, pozdrawiam.
-
Magda Jabłońska 2010-08-09 11:11:38
Właśnie wróciłam z wakacji ... trochę służbowych, podczas których rozmawiałam z francuskimi "kolegami po fachu"... włosy im dęba stawały gdy opowiadałam, jak u nas czasem organizuje się eventy... ale na pocieszenie powiedziano mi, że u nich też tak było i że po prostu rozwój branży naturalnie sam wymusi pewne kroki ! Ale dobrze, że nie czekamy bezczynnie i próbujemy pchnąć ten rozwój do przodu !
-
Alicja Zuzanna Kopeć 2010-08-09 18:01:52
Mam to samo gdy rozmawiam z angielskimi event managerami. Albo ich klientami. A najgorsze są dzikie zasady finansowe, które w wielu innych branżach byłby nie do przyjęcia. To zresztą powoduje, że wielu naszych potencjalnych klientów z góry szuka możliwości ominięcia agencji eventowej, próbują zlecać organizację hotelom itp. Sami niestety, jako branża, zapracowaliśmy na zła opinię i sami musimy ją teraz odczarować.
Najchętniej czytane
Zapowiedzi
powrót do góry ↑















