Kategorie
Po co to? Komu?
Czyli kilka nikomu nie potrzebnych moich spostrzeżeń o targach eventowych Adrenalina 2009
Twardo trzymając się postanowienia, iż z uwagi na tegoroczny nadmiar czasu będę uczestniczył w miarę możliwości w życiu branży MICE, spędziłem dwa dni, jako gość bardzo zainteresowany tym, co działo się w halach EXPO. Z uwagą przyglądałem się czemuś, co (moim zdaniem) potwierdziło tylko w dużej mierze złotą myśl mojego Przyjaciela (nomen omen współorganizatora wielu wydarzeń targowych), iż najlepszy interes na organizacji targów mają... organizatorzy targów! I o tym należy pamiętać.
Gdyby nie obecność kilku znanych hoteli, które pewnie (sądząc po promocjach) w akcie kryzysowej desperacji dumnie prężyły pierś (jeden szczególnie zapadł mi w pamięć Hotel Velaves, który swoje zdrowolecznicze usługi SPA reklamował zza stoiska szczelnie wypełnionego stertą plastikowych kwiatów... Jedyny pomysł na swój targowy wizerunek?) i gdyby nie obecność eventowych mediów branżowych, których obowiązkiem jest być tam gdzie coś miało się wydarzyć ... Bazarek!
Super! były dmuchańce do wypełniania hali. Brakowało tylko gościa z puszką do zbierania drobnych od chętnych poskakać.
Z mojej osobistej działki, Bartbo Bartka Boguckiego od lat świadomie traktującego targi, jako możliwości przeniesienia swojego biura na parę dni do Warszawy. Brawo.
Lecz śmiech mnie ogarnął kiedy w centralnym punkcie hali spotkałem „profesjonalne" stoisko poważnie brzmiącej firmy od niby przygody - Extreme Solution Grup, której oferta (jak się przyjrzałem) skierowana powinna być do letnich koloni, Zuchów i Harcerzy młodszych...a nie do Polskiego Biznesu! Moim zdaniem to strach i żenada powierzać swój Zespól, czas i pieniądze takim podwykonawcom.)
Ale dość uszczypliwości... Najfajniejsze, co znalazło się w ekspozycji hali numer 3? Super AUDI - A5! Super fura bez dwóch zdań! Brawo Rowiński - Wajdemajer! Tylko, po co?
Choć na co dzień zwykle kibicuje od samego początku istnienia zespołowi Meetings Managment i Panu Sławkowi Wróblewskiemu, to ta edycja targów przypominała mi pierwsze w Hotelu Victoria, gdzie wystawcy rozkładali się z nudów na hotelowych kanapach...
Tu zaś wydaje mi się, iż gdyby pominąć „znajomych królika", którzy odwiedzali swoich znajomych, na hali poza wystawcami pozostałaby niemal zaledwie ochrona i ekipa sprzątająca. Kryzys, kryzysem a promocja, promocją nie da się wszystkiego zwalić na kryzys.
Ale dość o parterze, bo nieładnie przecież kopać leżącego. Zostaje nam piętro1! Byłem dwa razy w Sali B.... W czwartek moja ulubiona Ela Czarnocka z Polfarmy (mojej ulubionej Firmy farmaceutycznej) i Pan Krzyś (z mniej już ulubionego moim zdaniem bezdusznego Banku) and "Company". Pomagali młodym adeptom organizacji wyjazdów korporacyjnych od A do Z wymyślać na nowo koło... Pod patronatem MPI. Brawo.
Trzeba przyznać pełna sala! Na moje oko koło 150 osób, z których naprawdę spora część robiła notatki. Moim zdaniem szkoda tylko trochę, iż szkolenie prowadzone było metodą „weź czysty garnek w prawą rękę..." A patenty na nim przedstawiane ograniczały się przede wszystkim do doświadczeń prowadzących. Między innymi w wielkim skrócie: "Chcesz taniej hotel? Zabierz grupę zimą na Mazury a latem w góry! (Choć tym ostatnim to mocno nie szkodzi:))", albo "Jak wygląda łóżko małżeńskie i że ono istnieje oraz tematy pokrewne - większość spotkania. Moją - Naszą działkę, outdooru, team building czy jak jej nie nazywać... lecz często połowę faktury całego wyjazdu klienta, ograniczono do jednolinijkowego wpisu... Dostawcy atrakcji team building- owych...? I pozostał bez komentarza.
Moim zdaniem jak atrakcji to atrakcji, ale jak team building to program tak przygotowany, by mógł osiągać cel takiego wyjazdu grupy,- budować Zespól zwycięzców! A nie go imitować...
No cóż... krytykować łatwo! Dlatego zgłosiłem swój akces do drużyny MPI .Może się przydam.
Moim zdaniem zabrakło nacisku na najważniejsze! Elementarnego Klucza do sukcesu w organizacji wyjazdu korporacyjnego, czyli pokazania młodym jak odsiać Ziarno od plew i otoczyć się kompetentnymi Partnerami -podwykonawcami, którzy gwarantują sukces projektu i spokojny sen organizatora. Pani Ula Orpik też się ze mną w tym względzie zgadza.
Z dużymi oczekiwaniami wchodziłem w czwartek do Sali B, gdzie za chwile miało się odbyć spotkanie o roboczym tytule „Jak pozyskać klienta, kongres czy spotkanie korporacyjne z rynku niemieckiego do Polski". A tam... najpierw przemiła Pani, z niemieckiego stowarzyszenia kongresów która spieszyła się na samolot, opowiedziała jakie ono ma cele i założenia oraz o niemieckim odpowiedniku POT - jak działa ta organizacja - brawo! Ale odniosłem wrażenie, że nie na temat... nasze odpowiedniki działają w oparciu o te same zasady.
Potem druga miła Pani z organizacji o ogromnej tradycji ,pokazała statystyki „obłożeń" hoteli skąd dowiedziałem się, że w chińskich hotelach po olimpiadzie puchy... I obejrzałem kolejną prezentację wykresów.
Trzecim mówcą był Pan z ramienia Meetings Managment, który jak przystało na organizatora mówił najwięcej...o sobie.
Potem... potem jak poczułem, że mnie dupsko boli uświadomiłem sobie, iż siedzę sam w dużej części sali, a przecież jak się zaczynało to spotkanie, wokół mnie było pełno ludzi...
Poczułem nagły przypływ Adrenaliny do mózgu i też ruszyłem do domu.
Marek Makedoński
MAKEDON.pl; szef Grupy Extreme Team
Zobacz mój Profil na EventMapa.pl
Komentarze użytkowników
-
Magda Jabłońska 2010-01-05 23:27:31
Nic dodać, nic ująć ;-)
Wtrącę tylko przy okazji, że jedynymi targami z oferty 2009, które na mnie wywarły wrażenie jeśli chodzi o ilość odwiedzających to targi ślubne ! Tłok i ścisk... Kryzys, nie kryzys, ale widać, że wesele pozostaje najważniejszym eventem w życiu Polaków ;-)
Najchętniej czytane
Zapowiedzi
powrót do góry ↑













