Kategorie
Jak sprawić by wino było jeszcze smaczniejsze?
Dla mnie to sytuacja niemal codzienna. Wieczorem po pełnym wrażeń i wyzwań dniu pracy, siadam z żoną przy kuchennej wyspie i patrzymy na półeczkę z winami zastanawiając się, którą butelkę za chwilę odkorkować.
Chwila namysłu i moje dłonie zręcznie, choć z drżeniemwynikającym z podekscytowania, pozbawiają butelkę termokurczliwej osłonki a pochwili też korka. Zdejmuję z półki kieliszki i wypełniam je trunkiem nie mogącdoczekać się pierwszego zanurzenia nosa w aromacie pełnym owoców, ziół iwędzonki...
Niestety nie zawsze tak to wygląda.
Po pierwsze pośpiech. Chcąc napić się czegoś wieczorem niezastanawiamy się nad tym co i jakich warunkach wypijemy. Jest to przyczynawiększości niepowodzeń. Gdy jest zimno a za oknem widzimy nasze auto corazbardziej przypominające śniegową górkę, najlepszym wyborem może okazać się winoczerwone, rozgrzewające ale z zimnego regionu. Najlepsze będą wina z gór, alboprzynajmniej z regionów gdzie po prostu nie ma wielkich upałów. Ciepłe, owocowei ciężkie wina z Chile czy Australii, zdecydowanie lepiej sprawdzą się wdeszczowy jesienny wieczór.
Gdy jestem zirytowany potrzebuję trunku o zdecydowanym smakutakiego, które sprawi, że nie będę musiał zbyt dużo przy winie myśleć. Ma byćpo prostu smaczne i tyle. Wyjątkowe butelki otwieram gdy humor mi dopisuje iwiem, że zrelaksowane kubki smakowe będą w stanie wyczuć wszystkie niuanse. Białeorzeźwiające świetnie się sprawdzi zamiast zapałek wkładanych w powieki podczasoglądania ambitnego ale niezbyt wciągającego kina, zaś pełne owocowe chardonnayzostawiam na spotkania z przyjaciółmi.
Kieliszki muszą być nieskazitelnie czyste. Bez smugi,zacieku nie mówiąc o kurzu. Dokładne polerowanie przed nalaniem wina jestniezbędnym obrzędem, którego należyte wykonanie odwdzięczy mi się klarownościąi pięknymi przebłyskami pełnej i niczym niezmąconej barwy. Czasem mam ochotę naklasyczne szkło, duży kieliszek, w którym wszystkie zapachy dotrą do mojegonosa, ale czasem mam ochotę na odrobinę stylu. Wówczas wyciągam prześlicznekieliszki Schotta z serii „fine" czy „pure".
Sam korek wyciągam powoli, dokładnie oglądając jegostrukturę. Ważne aby nie był „przemoknięty". W mojej głowie pojawia się myśl,że jeśli z szacunkiem otworzę butelkę, ta odwdzięczy mi się pełnią swoichmożliwości. W końcu wino to żywy twór, ulegający ciągłym zmianom w butelce.
Po drugie... pośpiech.
Wlewam do kieliszka po woli, pozwalając mu dobrzesię dotlenić... W końcu tak długo brakowało mu tlenu do oddychania, że teraz pootwarciu, trzeba dać mu wziąć pełny oddech. W kieliszku będzie to łatwiejszeniż w butelce, gdzie wąska szyjka skutecznie hamuje szybką wymianę powietrza.Później kręcę kieliszkiem, trochę dla zabawy, trochę z przyzwyczajenia aległównie po to by to pierwsze zanurzenie nosa w kieliszku było perfekcyjne.Nieśpiesznie wciągam powietrze, tak aby każdy aromat miał szansę zatrzymać sięna specjalnie do tego przewidzianej błonie w moim nosie. No i wtedy sięzaczyna!
CDN...
Piotr Kołodziejczak
Zobacz mój Profil na EventMapa.pl
Komentarze użytkowników
-
Joanna Kołodziejczak 2010-02-09 21:29:25
Sporo ciekawych uwag, niby oczywiste rzeczy, ale rzadko się o nich myśli, otwierając przeciętną butelkę. A te nie-przeciętne zdarzają się zbyt rzadko...
Najchętniej czytane
Zapowiedzi
powrót do góry ↑













