Kategorie
Przetarg na budżet
Dlaczego część klientów zapraszając do przetargu agencje wzbrania się przed podaniem choć orientacyjnych widełek cenowych? Powodów może być kilka...
Ostatnio brałem udział w kilku przetargach. W trzech miałem podane budżety. Te wygrałem. W czterech budżetu nie podano. Te przegrałem. I generalnie sięgając pamięcią mogę stwierdzić, że w większości przypadków zależność była taka sama. Może nie jest to jakaś oszałamiająca próba statystyczna, ale z pewnością skłania do pewnych przemyśleń. Zacząłem się zastanawiać, czy brak określonego budżetu dla agencji eventowej (lub innej) może w jakikolwiek pozytywny sposób wpłynąć na relacje czy biznes obu stron. I nic takiego nie znalazłem. A przynajmniej dającego się włożyć w ramy kultury biznesowej.
Dlaczego część klientów zapraszając do przetargu agencje wzbrania się przed podaniem choć orientacyjnych widełek cenowych? Powodów może być kilka:
Challenge. Wielu osobom się wydaje, że „sky is the limit" mobilizująco i stymulująco będzie wpływał na pracę agencji. Doświadczenie pokazuje, że zaproponowane w ten sposób rozwiązania i tak przekroczą możliwości budżetowe marketera („Aaaa, tyle to my jednak nie mamy..."), a agencja zamiast koncentrować się na realnych rozwiązaniach radośnie popuści wodze fantazji (a w tym biznesie to bardzo łatwe).
Lenistwo. Każdy marketer/manager dokładnie wie jakie ma budżety, plany i cele. I może nie zawsze są to precyzyjnie alokowane kwoty, ale nie jest to też worek bez dna do którego sięga się kiedy i jak chce. Czasem jest to tylko kwestia kilku minut i wyliczeń w arkuszu kalkulacyjnym. A jakakolwiek kwota podana oferentom to nieporównywalny skok jakościowy w ich pracy.
Niewiedza. Wymówka w stylu „Nie wiemy ile to może kosztować, prosimy o propozycje", którą słyszę od 10 lat świadczyła by o tym, że każdy robi eventy po raz pierwszy. Rozumiem brak wiedzy co do pewnych szczegółów produkcji, ale Klienci sami podają przecież warunki brzegowe (liczba uczestników, lokalizacji, czas trwania, etc). I znowu - kłania się kalkulator. Albo weryfikacja budżetu z zeszłego roku, czy też jeden czy dwa telefony.
A jakie są zalety określenia ramowego budżetów na realizację zadań? Same:
Precyzja. Znając budżet agencja od razu zaproponuje konkretne rozwiązania pod oczekiwane cele. Doświadczenie sprawia, że wiele kwot potrafi podać od razu, z głowy. I ocenić realności briefu. Więcej, już na początku będzie potrafiła zadać właściwe pytania o rzeczy, których istnieniu marketer może nawet nie mieć świadomości.
Oszczędność. Znając budżet nie zawsze trzeba go wykorzystywać w 100%. Łatwiej jest zaproponować tańsze, lecz również efektywne rozwiązania (bo wiadomo od razu do czego porównywać). Zaoszczędzone pieniądze zaś wykorzystać na działania dodatkowe, których może nawet nie było w planach. Wychodzenie z założenia, że „agencja zje wszystko" to raczej jednostronne myślenie o relacjach biznesowych.
Realność. Nie zawsze da się zrealizować wszystkie cele w ramach podanych oczekiwań finansowych. Ale warto się o tym dowiedzieć na początku przetargu (i od razu zastanowić nad alternatywami), a nie podczas prezentacji, której przygotowanie trwało 3 tygodnie trudu i znoju.
Wydajność. Przygotowanie jednej oferty na event to czasem dziesiątki telefonów,ustaleń, wizji lokalnych, rezerwacji i planowań. Warto, by wszystkie te działania generowały rozwiązania mające choć częściowe powodzenie na realizację. W przeciwnym razie będą rodziły tylko frustrację wielu, wielu osób.
Feedback. Prezentując precyzyjną ofertę od razu można przejść do dyskusji nad oszczędnościami czy alternatywnymi rozwiązaniami. Wbrew pozorom realne kwoty dają o wiele większą elastyczność agencji do ewentualnych zmian. Lub szanse na wycofanie się w odpowiednim momencie. Nie znając oczekiwanego poziomu wydatków przesłanie oferty może się skończyć... przygotowaniem jej od początku.
Oczywiście powyższe przykłady zakładają, że agencja zna swój fach, ma doświadczenie, wiedzę i środki by zrealizować postawione przed nią cele. Bywa jednak, że i ta strona też nie jest bez grzechu. Proponuje rozwiązania, które z góry będą nierealne do wykonania (wykraczające poza budżet) licząc, że atrakcyjność pomysłów skłoni klienta do dodatkowych wydatków. Tym bardziej podanie budżetu ochroni marketera przed niepotrzebnymi dyskusjami i da mu argument to wykazania braku profesjonalizmu agencji.
PS. W odpowiedzi na powód przegranej w przetargu zawsze słyszałem to samo: oferta była za droga. Konia z rzędem temu kto mi powie: w jaki sposób mógłbym wykorzystać tą wiedzę poza wzruszeniem ramionami? Że nie wspomnę o innych wnioskach, które przyszły mi do głowy...
Seweryn Jakubiec
EntourageZobacz mój Profil na EventMapa.pl
Komentarze użytkowników
-
Magda Jabłońska 2010-06-01 20:02:30
Pięknie napisane !
No właśnie ! To są dokładne te same argumenty, które przytaczamy klientom - ułatwia to życie wszystkim i pozwala dostosować działania do realnych możliwości. Gdy my przygotowując strategię promocyjną nie wiemy jakie są granice, możemy faktycznie zapędzić się w kreatywności. Potem okazuje się, że hummm... "super, super, ale może połowę wytniemy z projektu ?" albo jak piszesz : "nie dziękujemy, za drogo" - STRATA CZASU z obu stron !
Parę tygodni temu, gdy poprosiłyśmy o sprecyzowanie budżetu, klient speszył się i wyszeptał kwotę. Okazało się, że wcześniejsze agencje, z którymi się spotykał nie pytały o to i proponowały mu rozwiązania o 300 % przekraczające jego możliwości. Wstydził się ograniczonego portfela i wycofywał z dalszych negocjacji. My w ramach tego ile miał na działania event/PR, przygotowałyśmy mu kompleksową ofertę, która w pełni go zaskoczyła, usatysfakcjonowała i odbudowała pewność siebie ;-)
Pozdrawiam !
-
Andrzej Bagniuk 2010-06-01 22:19:27
Najgorzej kiedy agencja nawet nie uświadamia sobie, że o wysokość budżetu w ogóle można klienta skutecznie zapytać... Spotykam się z podejściem typu "dostaliśmy zapytanie, hura!!! zrobimy wszystko żeby was zadowolić, poświęcimy swój czas, wydamy na telefony, dojazdy, namówimy naszych podwykonawców, byleby tylko przygotować super ofertę..." A przecież w rzeczywistości niewiele jest sytuacji, w których nie podawanie budżetu może być uzasadnione. W pozostałych przypadkach brak jawnego budżetu może oznaczać nieuczciwe zamiary, chęć wyciągnięcia pomysłów czy dostęp do nowych kontaktów. W najlepszym razie tylko komplikuje pracę dla obu stron jak pisze Seweryn.
-
Rafał Mrzygłocki 2010-06-08 12:32:36
Wreszcie został poruszony bardzo istotny temat, który nie tylko ma się w relacji agencja->klient ale i agencja<->podwykonawcy. Jako firma która dostarcza sprzęt a także projektuje scenografie multimedialne także oczekiwalibyśmy od agencji podanie widełek.
Łatwiej jest zaproponować atrakcyjny projekt i ciekawe rozwiązania, które zmieszczą się w podanym przez klienta(agencję) budżecie a tym samym wspólnie wygrać przetarg.
My tak działamy, zarówno przy proponowaniu sprzętu jak i przy proponowaniu projektów scenografii.
Pozdrawiam,
Rafał
aram
-
Sławek Bartosiewicz 2010-06-09 16:34:12
Rafale,temat bardzo istotny i istotnie warto,że został poruszony...tylko co z tego jeśli druga strona nie wydaje się być tym poruszona:)
Pozdrawiam,
Sławek
-
Andrzej Bagniuk 2010-06-09 16:52:56
23.06.2010 postaramy się "oswoić" obie strony ;) Pewnie jak to zwykle bywa nawala komunikacja pomiędzy organizatorami i podwykonawcami czy zleceniodawcami i organizatorami lub może jej brak... Zapraszam na spotkanie "O eventach przy kawie - Organizatorzy i Podwykonawcy", pozdrawiam.
-
Michał Stradomski 2010-06-16 13:26:19
Dwie sceny z salonu samochodowego:
1. Sprzedawca normalny:
- chciałem kupić samochód
- jaki i za ile?
- nie wiem
- a do czego ma służyć? ile osoób przewozić? na miasto czy na trasę? jaki kolor się Panu podoba?
- a na miasto, będę jeździł sam, biały, żeby się nie rzucał w oczy
- to takie kosztują od 30 do 50 tys
- ja mam tylko 20
.....
2. Sprzedawca z doświadczeniem w eventach:
- chciałem kupić samochód
- jaki i za ile?
- nie wiem
- ok, w takim razie przedstawię Panu na jutro 3 oferty (i siedzi całą noc, rezerwuje w fabrykach 3 samochody: czerwonego focusa, zielonego mondeo i żółtego transita, przygotowuje super kalkulację w excelu, jedzie do klienta do domu na prezentację.....
-
Anna Denarczyk 2010-07-14 13:47:43
Zdecydowanie widać, że strona organizująca zgadza się z tym, ze widełki to konieczność, żeby zaplanować event bez marnowania czasu swojego i klienta. Dlaczego w takim razie ten klient nie rzuci przynajmniej jakąś przybliżoną kwotą (przecież wiadomo, ze coś ma zaplanowane, bo każdy wie na ile może sobie pozwolić). Zamiast po zapoznaniu się z naszą ofertą (która jest często kosmiczną symulacją dla nieokreślonego budżetu) zakładającą wszystko w najlepszym wydaniu ( a zawsze z czegoś zrezygnować można żeby koszty przyciąć)zakończyć spotkanie hasłem, że będzie się kontaktował i nigdy już nie zadzwonić, bo przekroczyliśmy jego budżet wielokrotnie. A wszystkiego dałoby się uniknąć znając możliwości finansowe klienta. Wtedy albo z czegoś rezygnujemy albo mówimy po prostu klientowi, ze za te pieniądze to rzecz awykonalna. I nikt niepotrzebnie nie marnuje czasu. Więc jakich argumentów użyć jeśli wszystkie przedstawione powyżej zawodzą?
-
Najchętniej czytane
Zapowiedzi
powrót do góry ↑



















