Kategorie
Case study (1)
Catering (1)
Event Marketing (7)
Festiwale (2)
Green events (1)
Konferencje i Kongresy (4)
Meetings (2)
Miejsca eventowe (3)
Motywacja (2)
O eventach (14)
Organizacje oraz wydarzenia branżowe (4)
Pokazy (4)
PR (1)
Sporty ekstremalne (1)
Technika sceniczna (1)
Z życia firm (10)
Ze świata (1)
Z okazji Dnia Dziecka....
W ostatni weekend w Warszawie świętowaliśmy nadchodzący Dzień Dziecka. A ponieważ pogoda dopisała, zabrałam swoją dwójkę na małą rundkę po festynach. I niestety nie był to najlepszy pomysł na niedzielę. Ze smutkiem stwierdzam, że organizatorzy jednak wciąż idą po najmniejszej linii oporu.
Bo wystawienie kilku namiotów, ściągnięcie na scenę zespołów tanecznych z domów kultury, malowanie twarzy oraz rozdawanie słodyczy nie jest już atrakcją.
Pierwsze co zaliczyliśmy to przechadzka po Nowym Świecie, gdzie królowały przypalone pianki i misiowe żelki. Nie umiem powiedzieć jaka była myśl przewodnia tego festynu. Dostrzegłam stanowiska Dr Clowna – można nawet było nabyć drogą kupna czerwony nochal. Można było także zdobyć kolorowy balon oraz oczywiście pomalować sobie buźkę w rożne wzorki. Zupełnie jednak nie na miejscu była sprzedaż okularów przeciw słonecznych, kubków i figurek z porcelany, rękodzieła lnianego. W zasadzie to na temat tego wydarzenia nie mam nic więcej do powiedzenia, bo uciekliśmy stamtąd w stronę Agrykoli, gdzie miały królować Gwiezdne Wojny.
Organizatorem przestrzeni kosmicznej był Star Wars Artistic Team, który znam już z akcji w Traffic Clubie. Uczestniczyłam już z moim Rycerzem Jedi w eventach przez nich prowadzonych i bardzo sobie ich chwalę. Tym razem żałowałam, że nie dostali większej przestrzeni. Program i atrakcje, które organizowali, które już się sprawdziły (bo są naprawdę świetne) powinny być rozłożone na całej powierzchni parku. Bo w tym przypadku ograniczone miejsce, spowodowało spore kolejki, ogólny chaos, co się uwidoczniło w zmęczeniu moich dzieciaków. Nawet taki fan Gwiezdnych Wojen jak mój syn poprosił, abyśmy po prostu sobie odpuścili.
Najbardziej męczący byli inni rodzice. Tu nasuwa mi się ponownie myśl, że czasem warto by było, aby eventy dla dzieci odbywały się z udziałem tylko dzieci. Rodzice powinny oddać swoje pociechy i usunąć sie w cień – na przykład do strefy tuż obok ze stolikami, możliwością nabycia kawy i zwykłego posiedzenia w pobliżu korzystających z atrakcji potomków.
A co jeszcze było na Agrykoli: kilka stanowisk do różnych konkursów – rzut ringiem, strzelanie do bramki, mini ping-pong, malowanie farbami itp. Wyglądało to ubożuchno i bez fantazji. Ale oczywiście był też wszechobecny zamek dmuchany do zjeżdżania z olbrzymią kolejką. Może jestem spaczona jakaś przez fakt pracy w takiej, a nie innej branży, ale śmiem twierdzić, że wystarczyłoby trochę wyobraźni, aby Agrykola stała się fantastycznym, magicznym miejscem! Moje dzieci stwierdziły: nuuudddaaa!
Ale żeby tak nie marudzić na wciąż, to powiem też o tym co mi się podobało : namiot Warszawskie Ciepło oraz Mleko z Klasą. Oba prowadzone przez świetnych animatorów i oba z pomysłem.
Warszawskie Ciepło to projekt zainicjowany i realizowany przez Vattenfall Heat Poland, Urząd m.st. Warszawy oraz Stołeczne Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej. Dziecki mogły malować własnoręcznie koszulki, ozdabiać gliniane doniczki, zaprojektować biżuterię. Przy okazji była prowadzona akcja edukacyjna na temat ogrzewania, źródeł i produkcji ciepła. Sama z zaciekawieniem słuchałam różnych informacji, dzieciaki były bardzo aktywne i odpowiadały mądrze. Brawo! I wielki plus dla animatorów!
Mleko z Klasą to z kolei wspólna inicjatywa polskich producentów mleka, Rady Promocji Zdrowego Żywienia Człowieka oraz firmy Tetra Pak, mająca na celu stworzenie zdrowego nawyku picia mleka przez dzieci w Polsce. Przy namiocie stały wielkie plastikowe krowy wymionami i dzieci mogły spróbować dojenia ! Konkursy ze sceny były ciekawe i kolorowe, animatorzy wytrwale angażowały pociechy i zachęcali do działań. I tak jak przy Warszawskim Cieple, akcja edukacyjna była na najwyższym poziomie.
Konkluzja jest taka, że jak się chce, to można. Dzieciaki to najtrudniejszy target i najciekawsze wyzwania. Z nimi nie ma przebacz : albo jest ekstra, albo nuuudaa. Warto się wysilić i poszerzyć horyzonty, bo jeśli dzieciom coś się spodoba, to rodzice też na to pójdą. A wata cukrowa, sprzedaż zabawek, kolorowe żelki, rzut piłką do celu i przebierańcy na szczudłach, to w dzisiejszych czasach jest pójściem na łatwiznę. To bawiło może moje pokolenie, gdy w sklepach królował ocet. Moje dzieci są bardziej wymagające. Festyn nie może być reliktem pod hasłem odpustu.
Pobierz e-Przewodnik: "Pikniki firmowe - organizatorzy, miejsca, atrakcje" Ilość pobrań: 5312
Komentarze użytkowników
-
Anna Denarczyk 2010-06-08 10:16:21
Sama jeszcze dzieci nie mam więc wymyślanie atrakcji na dzień dziecka jeszcze przede mną:) Ale faktem jest, ze dzieci to najtrudniejszy target, najszybciej się nudzą, bo na co dzień od najwcześniejszych lat są otoczone światem, gdzie dzieje się dużo i szybko. Co do ciekawych imprez organizowanych na dzień dziecka, to kilka razy zupełnie przypadkowo wpadłam w wir takiej imprezy organizowanej gdzieś w Krakowie i zdecydowanie szablon rok w rok jest taki sam. Swoją drogą przed 1 czerwca rozmawiałam ze znajomą, która zastanawiała się gdzie zabrać swoje dzieci w ten dzień i mówiła, że jedyna ciekawa impreza o której słyszała i na którą się wybiera organizowana jest w Aquarium i Muzeum Przyrodniczym gdzie poza zwiedzaniem muzeum miała być też możliwość łowienia rybek, głaskanie węży i jakieś konkursy (szukanie skarbów?) i gry:) Na ile to faktycznie wypaliło i zaciekawiło dzieci nie wiem, bo po fakcie ze znajomą się nie widziałam, ale z tego co mówiła to była jedyna impreza dla dzieci, gdzie poza malowaniem twarzy i balonami było coś więcej.
-
Magda Jabłońska 2010-08-09 11:14:47
Marzy mi się dodanie do portfolio eventów z dziecięcą "widownią"... na razie zbieram spostrzeżenia i rady od moich maluchów ;-) Najbliższy termin : listopad !
Aby dodać komenatarz należy się zalogować.
Najchętniej czytane
Zapowiedzi
powrót do góry ↑














