Opera Club w Warszawie
Warszawa to jedno z nielicznych miejsc na świecie, gdzie w budynkach zabytkowych lub wiele znaczących tworzą się miejsca, gdzie można spotkać nie tylko dla wielbicieli zabytków. Znakomitym przykładem jest Opera Club znajdujący się w podziemiach Opery Narodowej Teatru Wielkiego.
Warszawa to jedno z nielicznych miejsc na świecie, gdzie w budynkach zabytkowych lub wiele znaczących tworzą się miejsca, gdzie można spotkać nie tylko dla wielbicieli zabytków. Znakomitym przykładem jest Opera Club znajdujący się w podziemiach Opery Narodowej Teatru Wielkiego. To majestatyczne miejsce przyciąga ostatnimi czasy tłumy wielbicieli clubbingu.
Do niedawna lokal dostępny był tylko dla osób wtajemniczonych. Nie wiadomo było gdzie znajduje się wejście. Tu trafiali tylko nieliczni. W chwili obecnej nie trudno przeoczyć fioletowe światła, baldachim, czerwony dywan oraz tłumy oczekujących na wejście ludzi kłębiące się przed barierkami, niczym w Nowym Jorku.
Piękne, marmurowe kręte schody prowadzące do wielkiej świątyni Buddy oraz niesamowity błękitny (czasami różowy) korytarz rodem z pałacu królewskiego oraz orientalny klimat Dalekiego Wschodu i zapach kadzideł wprowadzają nas w nieznany dotychczas klimat. Drewniana podłoga ozdobiona kamyczkami, gustownie podświetlona małymi halogenami w kolistych (nie wiem jakiego słowa tu użyć, te korytarze to łuki) korytarzach z surowej cegły prowadzą nas na główny parkiet.
Parkiet (7/8 m) przestawiają scenę główną z ołtarzem buddy oraz wielkim łożem wystawionym na samym środku dla strudzonych tancerzy. Każdy zmęczony może tam chwilę odpocząć, ale tylko chwile. Muzyka nie pozwala długo odpoczywać.
W ceglanych korytarzach znajdują się pomieszczenia, w których znaleźć możemy welurowe siedzenia z wielkimi poduchami. Tu wraz ze znajomymi możemy napić się drinka, zapalić sheeshę bądź zjeść sushi.
Biała Komnata to odrębna sala znajdująca się po prawej stronie, nie zawsze dostępna dla każdego. Stojący przed wejściem ochroniarz informuje czy jest zamknięta czy każdy może z niej skorzystać. Bar i jasny wystrój wnętrza lecz w zachowanym budda style to główne elementy. Na końcu znajduje się również duża loża mieszcząca nawet 20 osób.
Już od samego początku wystrój klubu robi ogromne wrażenie na odwiedzających. Nie dość tego, muzyka którą słychać już przy wejściu sprawia, że chce się tańczyć. Oprócz dźwięków muzyki housowej (tej komercyjnej lub nie) słyszymy elementy dźwięków muzyki instrumentalnej (saksofonu, klarnetu) granej na żywo. Przy tym naprawdę chce się tańczyć! Oprócz imprezowiczów tłumnie tańczących na dance „floorze” pozostali nie krępują się tańczyć we wszystkich zakątkach klubu.
Ciekawym pomieszczeniem są łazienki. Przebijając się przez tłumnie zgromadzonych gości przy barze głównym dochodzimy do koedukacyjnego wejścia do łazienki. Szklane umywalki ustawione na błyszczących kamieniach, zapach kadzideł i małe świeczki sprawiają, że łazienka Opera Clubu staje się inspiracja do urządzania łazienki w naszym mieszkaniu.
Opera Club stał się miejscem gromadzącym „warszawską śmietankę”. Tylko tu spotkamy (nawet w środku zimy) dziewczynę w sukience imitujacą sukienkę Marylin Monroe z długimi rękawiczkami. Tylko tu szczerym uśmiechem przywitają nas panie w przeogromnych, eleganckich, pięknych kapeluszach. Opera Club to nie tylko klub. To również miejsce inspiracji dla przyszłych projektantów mody.
Problemem wszystkich osób, dla których clubbing to forma spędzania czasu wolnego to selekcja przy wejściu. Selekcja w Opera Clubie należy do najostrzejszych w Warszawie. Dla niektórych to bariera „nie do przejścia”, dla innych „pestka”. To właśnie dzięki ostrej selekcji, przepięknych wnętrzach oraz klimatowi jaki udało się stworzyć właścicielom Opera Club może spokojnie uzyskać miano najlepszego klubu w Warszawie.
www.operaclub.pl;Pl. Teatralny 1
(wejście po prawej stronie od wejścia głównego do Teatru)
Do niedawna lokal dostępny był tylko dla osób wtajemniczonych. Nie wiadomo było gdzie znajduje się wejście. Tu trafiali tylko nieliczni. W chwili obecnej nie trudno przeoczyć fioletowe światła, baldachim, czerwony dywan oraz tłumy oczekujących na wejście ludzi kłębiące się przed barierkami, niczym w Nowym Jorku.
Piękne, marmurowe kręte schody prowadzące do wielkiej świątyni Buddy oraz niesamowity błękitny (czasami różowy) korytarz rodem z pałacu królewskiego oraz orientalny klimat Dalekiego Wschodu i zapach kadzideł wprowadzają nas w nieznany dotychczas klimat. Drewniana podłoga ozdobiona kamyczkami, gustownie podświetlona małymi halogenami w kolistych (nie wiem jakiego słowa tu użyć, te korytarze to łuki) korytarzach z surowej cegły prowadzą nas na główny parkiet.
Parkiet (7/8 m) przestawiają scenę główną z ołtarzem buddy oraz wielkim łożem wystawionym na samym środku dla strudzonych tancerzy. Każdy zmęczony może tam chwilę odpocząć, ale tylko chwile. Muzyka nie pozwala długo odpoczywać.
W ceglanych korytarzach znajdują się pomieszczenia, w których znaleźć możemy welurowe siedzenia z wielkimi poduchami. Tu wraz ze znajomymi możemy napić się drinka, zapalić sheeshę bądź zjeść sushi.
Biała Komnata to odrębna sala znajdująca się po prawej stronie, nie zawsze dostępna dla każdego. Stojący przed wejściem ochroniarz informuje czy jest zamknięta czy każdy może z niej skorzystać. Bar i jasny wystrój wnętrza lecz w zachowanym budda style to główne elementy. Na końcu znajduje się również duża loża mieszcząca nawet 20 osób.
Już od samego początku wystrój klubu robi ogromne wrażenie na odwiedzających. Nie dość tego, muzyka którą słychać już przy wejściu sprawia, że chce się tańczyć. Oprócz dźwięków muzyki housowej (tej komercyjnej lub nie) słyszymy elementy dźwięków muzyki instrumentalnej (saksofonu, klarnetu) granej na żywo. Przy tym naprawdę chce się tańczyć! Oprócz imprezowiczów tłumnie tańczących na dance „floorze” pozostali nie krępują się tańczyć we wszystkich zakątkach klubu.
Ciekawym pomieszczeniem są łazienki. Przebijając się przez tłumnie zgromadzonych gości przy barze głównym dochodzimy do koedukacyjnego wejścia do łazienki. Szklane umywalki ustawione na błyszczących kamieniach, zapach kadzideł i małe świeczki sprawiają, że łazienka Opera Clubu staje się inspiracja do urządzania łazienki w naszym mieszkaniu.
Opera Club stał się miejscem gromadzącym „warszawską śmietankę”. Tylko tu spotkamy (nawet w środku zimy) dziewczynę w sukience imitujacą sukienkę Marylin Monroe z długimi rękawiczkami. Tylko tu szczerym uśmiechem przywitają nas panie w przeogromnych, eleganckich, pięknych kapeluszach. Opera Club to nie tylko klub. To również miejsce inspiracji dla przyszłych projektantów mody.
Problemem wszystkich osób, dla których clubbing to forma spędzania czasu wolnego to selekcja przy wejściu. Selekcja w Opera Clubie należy do najostrzejszych w Warszawie. Dla niektórych to bariera „nie do przejścia”, dla innych „pestka”. To właśnie dzięki ostrej selekcji, przepięknych wnętrzach oraz klimatowi jaki udało się stworzyć właścicielom Opera Club może spokojnie uzyskać miano najlepszego klubu w Warszawie.
(wejście po prawej stronie od wejścia głównego do Teatru)
Czynne w piątki i soboty od 22 do ostatniego gościa
Przykładowe ceny:
- Mojito 21 zł Mai Tai 20 zł Margarita 20 zł
- Wódka Absolut (kieliszek) 13 zł
- Wyborowa (kieliszek) 10 zł
- Butelka wina (białe/czerwone) od 79 zł Napoje gazowane (0,2 l) 8 zł (promocyjne ceny od godziny 3)
- Sushi Maki 14-21 zł
- Sushi Nigiri 15-17 zł
- Zestawy od 30 zł
Autorka: Magdalena Kordas
Źródło: NIGHT GUIDES
Pobierz e-Przewodnik: "Halloween, Andrzejki, Christmas Party - Przewodnik po Eventach tematycznych” Ilo?ae pobran: 6985
Lokalizacja:
Komentarze użytkowników
Brak komentarzy
Aby dodać komenatarz należy się zalogować.
powrót do góry ↑




Katalog Eventowa Mapa Polski - Podwykonawcy 








