Z 5 Stars Adventure Club w Mongolii
Sukcesem zakończył się wyjazd do Mongolii w ramach 5 Stars Adventure Club. Podczas czternastodniowej wyprawy trwającej od 11 do 25 lipca uczestnicy przemierzyli jeepami blisko pięć tysięcy kilometrów mieszkając w jurtach, pijąc kumys i podziwiając bezkresne przestrzenie.
Mongolia to jeden z najrzadziej zaludnionych państw na świecie, na jeden kilometr kwadratowy przypadają tu mniej niż dwie osoby.
Uczestniczy wyprawy wylądowali w stolicy kraju, Ułan Bator i jeszcze
tego samego dnia mieli okazję wziąć udział w Festiwalu Naadam –
podziwiać zwinność Mongołów w jeździe konnej, celność w strzelaniu z
łuku, czy siłę w tradycyjnych zapasach. Tradycja Naadam sięga czasów
Czyngis-chana, kiedy to urządzano konkurs sprawności wojowników, a
jednocześnie święto szamanistyczne dedykowane duchom. Dzisiaj to
najważniejsze święto państwowe w Mongolii.
Z Ułan Bator jeepy przez góry Baga Gazriin Chuluu ruszyła w kierunku
Środkowej Gobi. Gwiaździstą noc na pustyni trzeba spędzić bliżej
natury, jak nomadzi. I tak też uczynili uczestnicy wyprawy 5 Stars Club
nocując w obozowisku jurt. Te klasyczne namioty mongolskich koczowników
z wyglądu przypominają miskę odwróconą do góry dnem. Z wierzchu pokryte
są białą tkaniną, często zdobioną. Na szczycie posiadają otwór dymny,
przez który wyglądają kominy piecyków.
Kolejne dni to kontakt z pustynią Gobi – największą pustynią Azji,
leżącą na terenie południowej Mongolii i północnych Chin. To miejsce
prawdziwych skrajności. Można tu spotkać kamieniste i żwirowe równiny,
zielone oazy, gdzie Mongołowie uprawiają warzywa i słoneczniki, czy
wreszcie piaszczyste wydmy, z Chongoryn Els na czele. Grupa oczywiście
musiała tej różnorodności zasmakować.
Pustynia ustąpiła miejsca stepowi. Step to symbol Mongolii. Są różne
jego rodzaje: suche, łąkowe, półpustynne. Kolejna noc, kolejne
obozowisko jurt. Tym razem w obozie turystycznym Guchin Us. Potem jazda
do Karakorum i znowu jurty. Powoli uczestnicy zaczynali rozumieć rytm
życia nomadów podporządkowany przyrodzie. Mogli poznać gościnność
Mongołów, zasmakować ich kuchni, w której króluje baranina, spróbować
słynnego kumysu, czyli sfermentowanego kobylego mleka. Ponad połowa
mongolskiego społeczeństwa deklaruje koczowniczy styl życia. Przeciętna
rodzina zmienia miejsca zamieszkania dwa do czterech razy w ciągu roku.
W pobliżu miasta Karakorum znajdują się: dawna stolica chanów
mongolskich z czasów Imperium Mongolskiego oraz szesnastowieczny
klasztor lamajski Erdene Zuu. Tych punktów też nie mogło zabraknąć w
bogatym programie wyprawy.
Dziewiąty dzień wędrówki przyniósł odmianę w pustynno-stepowym krajobrazie. Oczom uczestnikom ukazało się bowiem woda, a konkretnie jezioro Ugy. Jednak łódki i kąpiel to był przerywnik przed kolejną porcją stepu w Parku Narodowym Hustai – ostoi jedynego dziko żyjącego gatunku konia, czyli konia Przewalskiego.
Ostatnim akcentem wyprawy były dwa dni przygód w malowniczym rezerwacie Gun-Galuut. Minęły na kajakach, raftingu, wędkowaniu w rzece Kherlen oraz jeździe konnej po otwartych stepach. Na koniec ogorzali mongolskim słońcem i wiatrem przestrzeni uczestnicy wyprawy dzielili się wrażeniami podczas pożegnalnej kolacji z mongolskim barbeque w Ułan Bator. Oczywiście nie mogło na niej zabraknąć baraniny.
Autor: Łukasz Nowosadzki
Lokalizacja:
Komentarze użytkowników
Brak komentarzy
Aby dodać komenatarz należy się zalogować.
powrót do góry ↑




Katalog Eventowa Mapa Polski - Podwykonawcy 








