 2011-04-04
|
Marek Rożalski
Trener, coach, wykładowca
Zdarza się, że współpracuję z firmami eventowymi. I kiedy pytam: co klient chce osiągnąć podczas eventu? jaki jest cel spotkania? W odpowiedzi uzyskuję: będzie jazda na quadach i paintball. Wówczas mocno dyskutujemy. Jestem zdania, że eventy oprócz zabawy muszą uczyć ludzi. Menedżerowie branży eventowej muszą wiedzieć, że każde spotkanie, dowolnej grupy osób z firmy, czy instytucji, powinno nieść wiedzę, jak łatwiej i bardziej przyjaźnie funkcjonować w życiu i w pracy.
Branża eventowa – jak żadna inna – uczy doświadczeniem. W tym doświadczeniu musi być zawarta odpowiedzialność organizatora za przekazanie wartości win-win. Czyli działania z korzyścią dla wszystkich stron dowolnego przedsięwzięcia. Dlatego promuję partnerstwo i mądrość w konstruowaniu ofert eventowych dla klientów. Proponowanie nauki w zabawie, jest najlepszą formą przeuczania polskiego biznesu. A musimy się wciąż uczyć. Kończy się bowiem czas krwawych wojen w biznesie. Firmy agresywnie zwalczające konkurencję i mamiące klienta „brudnymi” chwytami coraz częściej grzęzną w „czerwonym oceanie”. Jest tylko jeden wzorzec gwarantujący wzrost dochodowości - myślenie win-win właśnie. Takie podejście jest wciąż obce dla nas Polaków. A w tym kierunku rozwijają się zachodnie firmy.
Etyczny biznes eventowy, to taki, który wcale nie zaspokaja wszystkich potrzeb klienta. Dobra firma eventowa ma obowiązek doradzić organizację imprezy, która bawi, uczy i integruje. Już coraz częściej pod znakiem zapytania stają imprezy znane z przemocy, wysiłku fizycznego dla nieprzygotwanych kondycyjnie, czy też ingerujące w czas prywatny uczestników. Korporacje, małe i średnie firmy chcą czegoś nowego, dedykowanego tylko dla nich, przede wszystkim mądrego. W swych spotkaniach szkoleniowych przekonuję menedżerów-eventowców, że takie myślenie bardzo się im opłaci. Zbuduje ich doradczą - nie jedynie wykonawczą - pozycję na rynku.
|