Działy
Kategorie
Małgorzata Kadysz
Autor: EventMapa.pl
Rozmowa z Małgorzatą Kadysz wróżką i właścicielką firmy „Sukces”
Szkolenia NLP, Biznesowe i Rozwoju Osobistego Doradztwo Indywidualne.
Jak zaczęła się Pani przygoda z wróżeniem z kart?
Dzieciństwo spędziłam w jednym domu z rodzicami i dziadkami. Moja babcia od kiedy pamiętam wróżyła z kart klasycznych, takich do gry, ale nie tylko. Przychodzili do niej ludzie ze swoimi zwierzętami, na które ktoś spojrzał swoim "złym okiem" i od tego momentu chorowały. Babcia coś tam mruczała pod nosem, machała jakimiś palonymi szmatkami, sypała sól na piec i zwierzaki wracały do zdrowia. Zajmowała się również magią miłosną, robiła nalewki zdrowotne, woreczki z ziołami suszyły się zawsze przy piecu.To co dla większości ludzi było dziwne, nieznane, tajemnicze, dla mnie stało się codziennością. Jeśli wychwujesz się w domu pianisty, muzyka jest chlebem powszednim, jeśli rodzice są aktorami, to teatr staje sie drugim domem. Tak było i ze mną. Magia,karty, zioła itp. były czymś całkowicie naturalnym.
Kiedy zdecydowała się Pani na to, że wróżenie stanie się podstawowym
zajęciem?
Po pierwsze nie zajmuję się wróżeniem, jak tylko rozkładam karty. Po drugie moim podstawowym zajęciem jest prowadzenie szkoleń, treningów, warsztatów z zakresu technik sprzedaży, zarządzania czasem, stawiania i osiągania celów, itp. Jestem z wykształcenia pedagogiem, logopedą, trenerem NLP. A to, że przychodzi do mnie na tarota bardzo dużo osób sprawia mi wielką radość i świadczy o tym, że jestem na właściwym miejscu. Moim zadaniem jest rozmawiać z człowiekiem tak, żeby nawet kiedy mówimy o trudnych sprawach, wyszedł ode mnie w lepszym nastroju niż przyszedł. Spotkanie z potrzebującym człowiekiem traktuję jak rodzaj terapeutycznej rozmowy. Z perspektywy wielu lat pracy z ludźmi wiem, że kiedyś byłam za młoda, a co za tym idzie, niegotowa na niesienie wsparcia i pomocy drugiemu człowiekowi. Kiedyś klient dostawał ode mnie tylko suche fakty. Teraz, kiedy mam już 45 lat, wiele doświadczeń życiowych za sobą i wiem jak ważny jest sposób podania informacji, jak ogromną moc mają słowa, jest mi łatwiej nawiązać dobry kontakt z drugą osobą i sprawić, aby moja empatia i to co pokazują karty, pomogły w rozwiązaniu jej problemów. Karty w ogóle rozkładam od około 28 lat. Tarotem zainteresowałam sie ponad 12 lat temu.
Wróży Pani z kart tarota. Czym się różni wróżenie takimi karatami od
wróżenia zwykłymi kartami do gry?
Przez wiele lat, idąc w ślady babci "wróżyłam" z kart klasycznych. Niestety karty te są bezwzględne. Jeśli coś pokazują to nie ma od tego odwrotu. Musi się tak stać. Było mi trudno mówić o czyjejś śmierci, o wypadkach, poronieniach itd. Babcia zawsze mi powtarzała, że jeśli karty coś pokazują to należy o tym powiedzieć, więc zdarzało się, że musiałam informować o bardzo przykrych i traumatycznych zdarzeniach. Karty tarota są zupełnie inne. One pokazują drogi, zawsze mamy wybór. Nawet jeśli widać jakieś zagrożenie, to widać też jak można go uniknąć, lub jak postępować, żeby wpakować sie w te kłopoty, albo jak sprawić, żeby złagodzić skutki tego zagrożenia. To człowiek dla którego rozkładam karty tarota, decyduje jak potoczy się jego życie. Moim zadaniem jest pokazać mu różne drogi i co na końcu każdej z tych dróg na niego czeka. Jaką drogę wybierze, to już zależy od niego. Zdarzają się takie osoby, które wybierają opcje najbardziej pozytywne i tacy, którzy wiedząc, że dana droga jest najgorsza, ruszają właśnie nią.
Wróżąc kartami tarota jak Pani podchodzi do numerologii i osób
wróżących w ten sposób?
Szanuję wszystkie techniki dywinacyjne i ludzi, którzy są profesjonalistami w danej dziedzinie. Numerologia to wspaniała technika, z której również korzystam. Jest jeszcze astrologia, runy, chirologia. Wszystkie te dziedziny pozwalają zrozumieć po co i dlaczego dzieją się w
życiu takie, a nie inne rzeczy. Z jakiego powodu i w jakim celu doświadczamy różnych trudnych lub bardzo przyjemnych zdarzeń. Pomagają nam wybrać najlepszą dla nas życiową ścieżkę. Tak jak z podróżą. Do celu można dojechać smochodem, rowerem, motorem, dolecieć samolotem, dojść pieszo, dopłynąć statkiem, promem. Od tego ile mamy czasu, pieniędzy i dokąd się wybieramy, zależy na jaki środek lokomocji się zdecydujemy. To jaką technikę dywinacyjną wybierzemy, by
poznać swoje możliwości, predyspozycje, kierunki działania, drogi, zależy od naszych upodobań, potrzeb i przekonań.
Czy często obsługuje Pani imprezy firmowe jako wróżka i czym to się
różni od wróżenia klientom indywidualnym?
Są trzy miesiące w roku, kiedy zapraszają mnie na różne imprezy częściej niż zwykle: listopad - z uwagi na Andrzejki, czrwiec - noc Kupały i styczeń - bale karnawałowe.To całkiem inny rodzaj pracy. Mam specjalną talię kart na taką okoliczność. Imprezy traktuję jak doskonałą zabawę ponieważ mam świadomość, że ci ludzie przyszli, żeby się właśnie
zabawić. Pytania są zwykle dużo lżejsze niż na sesji indywidualnej. Zdarzają się sporadycznie osoby, które mimo rozrywkowego charakteru imprezy, ze łzami w oczach pytają np. o zdrowie swoich bliskich. Wtedy oczywiście traktuję ich bardzo poważnie i odpowiadam nawet na najtrudniejsze pytania.
Czy w trakcie obsługiwania jakiegoś eventu jako wróżka zdarzyło się
coś ciekawego czy nieoczekiwanego?
Z mojego punktu widzenia wszystko co jest związane ze spotkaniem
drugiego człowieka jest ciekawe i niezwykłe. Każdy jest wyjątkowy, życie każdego z nas jest niepowtarzalne i pełne niesamowitych zdarzeń. Zabawne bywają sytuacje, kiedy prowadzę jakieś szkolenie z technik
sprzedaży, czy z technik wywierania wpływu i nagle ktoś na sali mówi: "A ja wiem czym jeszcze się pani zajmuje". Bardzo mnie cieszy takie stwierdzenie, ponieważ zawsze budzi zainteresowanie pozostałych uczestników, poza tym fakt bycia wróżką i szkoleniowcem biznesowym jednocześnie jest kontrowersyjne. A to co jest kontrowersyjne budzi emocje i ogromne zainteresowanie. Pozwalam wówczas na kilkuminutową dyskusję i kilka pytań na temat tarota, hipnozy, czytania w myślach, itp.
Takie sytuacje pozwalają mi budować jeszcze lepsze relacje z uczestnikami szkolenia. Zdarza się, że później niektózy z nich
trafiają do mnie na sesję tarota.
Wróżenie z kart tarota cieszy się coraz większym zainteresowaniem, w
czym upatruje Pani źródła tej rosnącej popularności wróżek?
Myślę, że to pytanie należałoby zadać ludziom, którzy korzystają z
pomocy wróżek. Sądzę, że odpowiedzi byłyby bardzo różne, tak jak różni są ludzie i sprawy z którymi przychodzą do tarocistek.
Czy zajmowanie się wróżeniem daje Pani satysfakcję zawodową, a jeśli
tak to co najbardziej w tym niecodziennym zawodzie sprawia radość i cieszy?
Bycie tarocistką trudno nazwać zawodem. To raczej powołanie. Mam w życiu wyjątkowe szczęście ponieważ kocham to co robię i robię to co kocham. Największą radość sprawiają mi informacje od moich klientów którzy wybrali tą najlepszą dla siebie drogę i podążając nią odnoszą małe i wielkie sukcesy zawodowe i osobiste. Cieszę się też, kiedy ktoś komu lekarze nie dawali szans przeżycia, wraca do zdrowia, między innymi dzieki temu, że zdecydował się na ścieżkę, która właśnie do zdrowia prowadziła i którą pokazałam mu w kartach. Dla mnie zawsze człowiek jest najważniejszy, jego potrzeby, pragnienia, cele. Jeśli chociaż w niewielkim stopniu wizyta u mnie pomaga człowiekowi w ich realizacji to jest to dla mnie powód do radości.
Dziękuję za rozmowę
Rozmawiał Mirosław Sulima-Dolina
| Firma: | „Sukces” |
| Funkcja: | wróżka |
| Adres e-mail: | malgorzatakadysz@o2.pl |
Najchętniej czytane
Zapowiedzi
powrót do góry ↑










